Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 
About Me Member Critic MarioLemmy6620/Male/Poland Recent Activity Deviant for 2 Years
Needs Premium Membership
Statistics 26 Deviations
454 Comments
2,521 Pageviews

Zagranica a sprawa polska

Wed Jul 29, 2009, 2:09 AM
No to powróciłem cały i zdrów (nawet zdrowszy niż przed wyjazdem, więc tym bardziej na plus) z Lizbony. Generalnie można powiedzieć, że spędziłem jeden z najlepszych tygodni mojego życia w ogóle, w najlepszym towarzystwie, jakie tylko mogę sobie wyobrazić. Sama podróż w tamtą stronę dziwaczna, ekspresik (burżuazja, a jakże, hehe) do Warschau.

I tutaj naprawdę przemiłe zaskoczenie, a zarazem powód do głębszej refleksji dla najbliższych memu sercu oraz portfelowi MPK - krakowskiego oraz tarnowskiego. Krótka piłka - dwie ceny biletu, normalny i 50%, bez jakichś podziałow na studentów, gimnazjalistów, kaleki, psów, księży, feministki czy innych niepełnosprawnych wiekowo czy zawodowo - miło, nie trzeba się zastanawiać, czy ten mój pieprzony bilet to jest gminny, ustawowy, czy może powiatowo-śmietankowy. Dwa - jaka stawka dodatkowa za bilet nocny? 0,00. Tyle. Nocny kosztuje tyle, co dzienny. No i da się, kierwa? Da się...

Chyba ze 4-5 godzin oczekiwania na odprawę na Okęciu spędzone na chrapaniu (połgodzinne zmiany, spryciule z nas, aye?), kawce i książce zwieńczone ponadczterogodzinnym lotem liniami TAP (Airbus, aż dziw bierze, że nie wpadł do Atlantyku). Pierwsze wrażenie zaś w Lizbonie - lotnisko = labirynt. Lecz zaraz potem pierwszy miły akcent, podczas oczekiwania na bagaże - widząc staruszkę, naturalnym gestem wydaje się być ustą;pienie miejsca, skoro nie ma miejsca specjalnie na innych ławkach. Ale zamiast robić obrażoną kato-komuno-moherkowo-mniesięnależytywrednybezczelnygówniarzu minę, staruszka z naprawdę PRZEMIŁYM uśmiechem obrigaduje. Miła odmiana, ale jak się okazuje później - norma w Portugalii. O tym zaraz.

Mieszkanie w dzielnicy artystycznej, Rua da Rosa w Bairro Alto, taki Kazimierz bez zapijaczonych patafianów + znaczne pochyłości terenu. Właśnie - kondychę to tam można bez problemu wyrobić, wspinaczek po ulicach mnóstwo, ale to bardzo dobrze - inaczej. No i tak to mijały dnie, spacery, zwiedzanie, kościoły, uliczki, zamek, muzea (jak na miasto zniszczone w 1755 przez trzęsienie ziemi, tsunami ORAZ na dobitkę kilkudniowy pożar, mają się czym pochwalić, ha), Oceanarium (rewela), jakies tam wieczorne wyjście na miasto, albo i film - zależy jak się trafi, albo i wypad na plażę za miasto - woda zimna jak diobeł (?! ma to sens? lol), a plecy i nogi spalone po dosłownie trzech godzinach na resztę pobytu, hahaha. Komunikacja miejska też bardzo fajna, skoro o tym wyżej wspomniałem odnośnie naszej stolycy. Zaś te małe, stare tramwaje, które postękując wjeżdzają pod górkę naprawde urzekające. Będą zdjęcia więc nie będę szczegółowo opisywał atrakcji lizbońskich. Może jedzenie - doskonały ten ich dorsz suszony i solony.

Ludzie? Bardzo mnie się podobaly - mieszanka rasowo-narodowościowa, oprócz rdzennych Portugalców liczbna reprezentacja 'nabytków' z kolonii - więc wszystkie rasy są tu obecne, w różnych konfiguracjach. A charakter ichni mi odpowiada - niby południowcy-luzacy, ale nie tak nachalni jak Hiszpanie czy Włosi, bardziej trzymają dystans, przez co zyskali mą sympatię. Ale wrócę do tych babć lizbońskich - żeby u nas stare baby takie były! Pewnego dnia w starej dzielnicy - Alfamie szukamy drogi do zamku Sao Jorge, a tymczasem za nami przeurocza staruszka, z szerokim uśmiechem (i to idąc pod ostrą góre, należy dodać;), pyta czy zmierzamy "pro castelo" i tłumaczy jak należy iść. Jako, że pełnym "sz" i "ż" portugalskim nie władamy, mogliśmy tylko wyłapywać pojedyncze słówka i czytać z gestykulacji (co w końcu nie dało za wiele, bo i tak musieliśmy się posiłkować mapą;), ale sam fakt bezinteresownego, radosnego, ochoczego udzielenia pomocy zbłąkanym turystom-obcokrajowcom-gówniarzom wydaje się być interesujący. Albo już podczas powrotu, babcia schodząca z uśmiechem z chodnika, zeby nas puścić z walizkami - to juz zahacza o absurd w naszych warunkach (sami chcieliśmy jej zejść z drogi, ale była szybsza, skubana). Rewelacja - stare baby wszystkich krajów - bierzta przykład z Portugalek!

Z wiatrem leci się szybciej, wiec trochę ponad trzy godziny po odlocie byliśmy w Warszawie. A właśnie - a ile dopłaty za bilet kupiony u kierowcy? 0,00. Ok. Szkoda, że kierowca od razu sprwadził mnie na ziemię chamskim tonem i ponadpółminutowym przeliczaniem kwoty, którą mu wręczyłem. Zupełnie jakbym koniecznie chciał wielkiego króla szos oszukać, rotfl, tak się gapił w te monety. Jakiś nachlany dupek z tyłu autobusu rzucające obelżywe, niedwuznacze teksty do siedzącej nieopodal młodej dziołchy (i jej 'błyskotliwa' riposta, po usłyszeniu której parsknąłem aż - "a ilu masz znajomych na naszej-klasie? bo ja 164!"... wiadomo, stolyca!)... Menele na centralnym, budy z powybijanymi szybami w całej centralnej Polsce, aaa... żyć, nie umierać.

Tyle chiba. Tak na szybko po przyjeździe, bo mnie męczy wąsiurstwo ogólne w tym kraju wszechobecne. Katolsko-komunistyczne przekonanie, że wszystko się należy. Może Salazar tak ułożył Portugalczyków? Pół-serio to piszę, ale może coś w tym jest....

  • Mood: Awestruck
  • Listening to: Voivod
  • Reading: Pet Sematary, Proces
  • Watching: Hitchocki, Coeny
  • Playing: Half-life
  • Eating: Bacalhau, a teraz platki ;)
  • Drinking: Piwniczanka

deviantID

No deviantID yet.

Devious Info

  • Current Residence: Tarnów
  • Interests: Music, movies, literature, blah blah blah
  • Favourite movie: Trainspotting, Big Lebowski, Pulp Fiction, The Exorcist, Suspiria, Mallrats, Batman, Repulsion
  • Favourite band or musician: Motörhead, Slayer, Entombed, Kyuss, Queens of the Stone Age, Faith No More, Monster Magnet...
  • Favourite genre of music: Well, extreme music through oldschool rap...
  • Favourite artist: Pieter Brueghel the Elder ;), Hieronymus Bosch, H.R. Giger
  • Favourite poet or writer: Stephen King, Joseph Heller (for Catch 22 - A MASTERPIECE), H.P. Lovecraft
  • Operating System: Ubuntu
  • MP3 player of choice: foobar, Amarok
  • Favourite game: Games suck
  • Favourite cartoon character: \m/ BRIAN GRIFFIN \m/, Yosemite Sam, Elmer Fudd ;)

deviantART Community Board

[x]

Comments


:iconmissredhead:
thanks for the fav *hugs* :)
:iconwonderdookie:
Thanks for the fav man!

--
The More You Know :star:
:iconmariolemmy66:
Przemysław Leus

--
Oh well, whatever ;)
:icondivinorum913:
Thanks for the :+fav:! :hug:

--
If the world didn't suck, we would all fall off it.
Photography :gallery: [link]
I see your butter, and raise you some cheddar cheese!
:iconechidnajoe:
thanks for faving old crap.

--
The price of freedom is madness
:iconsadounimalik:
Thanks for the fav

--
B-)
:iconmoldyb:
thanks for the favorite
:iconpitchforkxred:
Thanks for the fav :)

--
"I may not be pure, but I'm not all that toxic."

Site Map